czwartek, 16 lipca 2015

Przejazdem...


Spotkali się, prawie przypadkiem... przejazdem... poza miastem... ot zwykły bar dla kierowców chcących przekąsić co nie co w drodze do celu... co by tu... przekąsić... Tak tak... zwykłe spotkanie znajomych... uroczo... przyjacielsko.. rozmowa o pracy, biznesie, domu... Minuty mijają... przeradzają się w godziny... późna noc na stała... w barze pozostali już tylko oni. frytki zjedzone, cola wypita... "Pora się zbierać" powiedzieli niemal jednocześnie.

Na parkingu buziak... przytuleni mówią "Dobranoc".

Nie wie dlaczego, ale pojechał za Nią. Nie skręcił w swoją stronę. W zasadzie cały wieczór myślał tylko o tym, jakby to było zatopić się w jej usta w gorącym pocałunku... złapać za biodra i... jechał dalej. Zauważyła to... nie pojechała do siebie... skręciła w bok... w mniej uczęszczaną ulicę. coraz miej domów... coraz więcej łąk i lasów... coraz więcej gwiazd widać. Kolejny skręt... tu już domów nie było... z każdej strony szumiały trawy, zboża... las niedaleko... Zatrzymała się.

"Dlaczego za mną jedziesz"? Zapytała zbliżając się do niego. Wysiadł... "Nie wiem... tak jakoś". Cóż miał odpowiedzieć? Lekko skrępowany uśmiech... coraz bliżej... cóż... dłużej nie dało się czekać. Złapał ją za biodra i przyciągną do siebie... nie opierała się. 

Już dawno nikogo tak namiętnie nie całował... oparci o samochód oddawali się surowej, pierwotnej żądzy namiętności... czuła go coraz bardziej, jak przyciskał ją do samochodu. Łapał ją mocno za pośladki... ściskał... tarmosił... rozpięła mu spodnie... jak tylko opadły złapała w dłonie jego... był już twardy... gotowy.... odwrócił ją tyłem... ściągną jej spodenki... palcami pieścił jej... była tak wilgotna... wypięła się... jego penis wcisnął się między pośladki... góra... dół... coraz twardszy... ale jeszcze nie teraz... jeszcze nie czas by wejść... 

Otworzył drzwi, szybko wskoczyli do środka... nie namyślając się długo zanurkował pomiędzy jej uda... nie chciała, opierała się... podobno nie lubi tak... ale tylko przez chwilę. Z lubością zatopił w niej język by zlizywać słodycz... mocno... ostro... ssał... gryzł... wiła się na tylnim siedzeniu samochodu... z trudem łapała oddech...

Czas go dosiąść... odepchnęła jego głowę spomiędzy swoich ud i wsiadła na niego z całą mocą. Oboje na chwilę wstrzymali oddech... czas się zatrzymał.... pomału... głębiej... głębiej... mocniej.... jej jędrne piersi falowały przed jego twarzą... podgryzał je... ssał... całował... mocniej... mocniej... szybciej... 

Gwiazdy nadal tam były... trawy szumiały... "Pora się zbierać"... jednak teraz brzmiało to jak... "Nstępnym razem będzie jeszcze bardziej..."

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Gdzie jesteś...?

Tyle czasu już minęło...  nie widzieli się całe wieki. Praca, dom, praca, dom, rodzina, praca... ostatnio czasu nie wystarczyło na podróże w przestworza.

Tęskni za jej spojrzeniem, delikatnym uśmieszkiem, głosikiem niewinnego dziecka, które mówiło: "no cześć" i uśmiechając się odsłaniało udo spod służbowego fartuszka...

Gdyby mógł tak znowu zatopić się w jej ustach... czuć jak zasysa i pieści go językiem a on... coraz bardziej rośnie i wypełnia jej czerwone od szminki wargi... Gdyby mógł znów złapać ją mocno za ramiona... zedrzeć bieliznę... odwrócić tyłem... rzucić na łóżko... i wejść mocno od tyłu gryząc ją w szyję, ciągnąc za włosy... najpierw w... różyczkę... płytko... szybko... aby po chwili nagle uderzyć do samego końca... aż jęknie z bólu... coraz mocniej... szybciej.... potem przewrócić ją na plecy... za drzwiami kręcą się jacyś ludzie... klienci? pracownicy? mąż?? Zatyka ręką jej usta... drugą ręką łapie jej nogi przy kostkach i podnosi wysoko... teraz wpycha się w drugą... ciasną... nieprzygotowana na taki ruch przestrzeń.... Ona wije się z bólu... chce się wyrwać... ale po chwili... czuje go w środku... głęboko... jego twardy członek przebija się przez ściśnięte pośladki coraz mocniej.... szybciej.... jest już bliski eksplozji... A ona wyrywa się szybko z uchwytu, klęka i ręką kończy to co się zaczęło... tryska wprost na jej twarz... spływa po jej policzkach... ustach... na nabrzmiałe piersi... oblizuje się... 

Gdyby tylko mógł. 
 

Kto wie, może niebawem...