poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Gdzie jesteś...?

Tyle czasu już minęło...  nie widzieli się całe wieki. Praca, dom, praca, dom, rodzina, praca... ostatnio czasu nie wystarczyło na podróże w przestworza.

Tęskni za jej spojrzeniem, delikatnym uśmieszkiem, głosikiem niewinnego dziecka, które mówiło: "no cześć" i uśmiechając się odsłaniało udo spod służbowego fartuszka...

Gdyby mógł tak znowu zatopić się w jej ustach... czuć jak zasysa i pieści go językiem a on... coraz bardziej rośnie i wypełnia jej czerwone od szminki wargi... Gdyby mógł znów złapać ją mocno za ramiona... zedrzeć bieliznę... odwrócić tyłem... rzucić na łóżko... i wejść mocno od tyłu gryząc ją w szyję, ciągnąc za włosy... najpierw w... różyczkę... płytko... szybko... aby po chwili nagle uderzyć do samego końca... aż jęknie z bólu... coraz mocniej... szybciej.... potem przewrócić ją na plecy... za drzwiami kręcą się jacyś ludzie... klienci? pracownicy? mąż?? Zatyka ręką jej usta... drugą ręką łapie jej nogi przy kostkach i podnosi wysoko... teraz wpycha się w drugą... ciasną... nieprzygotowana na taki ruch przestrzeń.... Ona wije się z bólu... chce się wyrwać... ale po chwili... czuje go w środku... głęboko... jego twardy członek przebija się przez ściśnięte pośladki coraz mocniej.... szybciej.... jest już bliski eksplozji... A ona wyrywa się szybko z uchwytu, klęka i ręką kończy to co się zaczęło... tryska wprost na jej twarz... spływa po jej policzkach... ustach... na nabrzmiałe piersi... oblizuje się... 

Gdyby tylko mógł. 
 

Kto wie, może niebawem...