poniedziałek, 17 listopada 2014

U niego...

Już jej tak ten brzuch nie przeszkadza. Coraz bardziej go pragnie. Nadarzyła się okazja, gdy został sam w domu. A ona jak zwykle wybrała się na basen po pracy. Cóż.... droga na basen okazała się zbyt długa... zatrzymała się zatem po drodze u niego.

Szybkim krokiem przymykała przez osiedle, by nie dostrzegli jej sąsiedzi. Zaraz po otwarciu drzwi opanowała ich niepewność... przywitali się, ale jakoś tak.. nieśmiało. Czy na pewno chodzi im o to samo? Czy mają na to samo ochotę? Niepewność długo nie zaprzątała im głowy... Rzucili się na siebie w namiętnym pocałunku. Złapał ja mocno za pośladki przyciskając do siebie. Wyczuła biodrami, że... mmmm on już jest gotów.

Prysznic? Czemu nie. Chciała zostać w bieliźnie... długo jednak się nie opierała. 

Pod kroplami gorącej wody zerwał z niej biustonosz i stringi. Czas się namydlić. Stali przodem do siebie... wzajemnie masując swoje ciała żelem do kąpieli... piana spływała po ich skórze... krople wody strumieniem spłukiwały ostatnie oznaki nieśmiałości. Odwróciła się i wypięła swój niezwykle zgrabny tyłeczek. Nie zastanawiał się długo. Złapał ją za biodra i wbił się w jej mokrą od wody i rozkoszy różyczkę. W końcu zasmakował jej gorącego wnętrza. 
Czas na zmianę... blat w kuchni wydaje się być całkiem solidny. Ociekając wodą wbiegli do kuchni. Usiadła na blacie obejmując go nogami. W gorącym pocałunku wszedł do samego końca, coraz mocniej, coraz szybciej.... czas ucieka. Ubrała się szybko, całus na pożegnanie... i z błyskiem w oku wybiegła z mieszkania przez nikogo niezauważona.

środa, 22 października 2014

Znów...

Rozmowy online są coraz gorętsze... oboje jednak muszą niezwykle uważać, by nie ujawnić swoich poczynań najbliższym otoczeniu. Chcą... pragną... ale nie ma gdzie... nie ma jak... czas...

Tym razem spontanicznie, na szybko po pracy... chcą tylko spojrzeć sobie w wygłodniałe namiętności oczy.... parking pod marketem. Samochody obok siebie. Chwile rozmawiają, patrzą... chcą... ale nie mogą... szybki buziak... nieee jednak nie taki szybki... wsunął głęboko swój język w jej usta... złapał za udo... Tak bardzo chciałby teraz zedrzeć z niej ubranie i posadzić na swoim twardym już... jej gorące usta wciągały go coraz głębiej... ale opamiętali się. Czas uciekać, rodzina w domu czeka. Może następnym razem się uda.

środa, 8 października 2014

Drugi raz

Po pierwszym razie napięcie rosło. Internetowa konwersacja była coraz bardziej ożywiona. Jak już poznali się osobiście, nie można było już niczego ukryć. Ona jednak ciągle wypomina mu brzuch... może jednak nie zechce się spotkać? 

To samo miejsce... parking... park... spacer... coraz bardziej iskrzy. Wciąż jednak nieśmiele pokonują kolejne granice. Ona zaczyna go dotykać po tym brzuchu... "schudnij! Jak chcesz mnie za kochankę, to musisz zrzucić zrzucić brzuch!". Tak, wyjaśnili sobie to online, oboje szukają mocnych wrażeń. Ona jednak wciąż się opiera... dużo śmiechu... docinek... na szczęście ironia nie stanowi problemu. Gdyby ktoś podsłuchał z boku, mógłby dojść do wniosku, że tych dwoje raczej nie darzy się sympatią. Po drodze zjadła ciastko z czekoladą. Chciał wcisnąć jej jeszcze pączka, bo twierdziła, że uwielbia... ale aż tak utuczyć się nie dało. 

Znów obeszli park dookoła. Coraz trudniej się rozstać, wciąż jednak nie przekroczono progu poufałości. Buziak w policzek... wrócili do swoich samochodów... czy będzie kolejny raz? Taniec na granicy...

wtorek, 7 października 2014

Pierwsze spojrzenie

Czasy takie nastały, że większość intrygujących znajomości rodzi się w sieci. On... zapracowany wzorowy mąż i ojciec. Ona... zapracowana wzorowa żona i matka. Jeden z wielu portali gdzie lans miesza się z koloryzowaniem rzeczywistości, budowaniem własnego ego, próżnością i narcyzmem. Ot... niewinna wymiana zdań dwojga osób szukających wrażeń. Czego im brakuje? W zasadzie niczego. Szczęśliwa rodzina... pieniądze... tylko.... ten dreszcz... ten błysk....


Od słowa do słowa... on... zdecydowanie nastawiony na osobistą weryfikację, ona... niepewna, ale się zgadza. Umawiają się. Ona każe mu czekać w umówionym miejscu i ocenia z bezpiecznej odległości, siedząc wygodnie w samochodzie. Czy podejdzie? Coś każe jej podejść, pomimo, iż nie specjalnie przepada za panami z lekkim brzuszkiem. Zdecydowanie bardziej wolałaby kaloryfer. Cóż... nie można mieć wszystkiego. Coś jednak sprawiło, że wysiadła z samochodu i z niewinnym uśmieszkiem podeszła mówiąc: "Ania nie przyjdzie". Do tej pory przedstawiała się jako Ania. Zdjęcia na portalu także były zapożyczone. Acz... jakiegoś drobnego podobieństwa można było się dopatrzeć. 

Pierwsze spojrzenie, buziak w policzek... głosik dziewczynki niczym słodkiej, głupiutkiej blondyneczki (acz jest brunetką) uwodził Go niewinnie. Spacerek po parku, trochę śmiechu, trochę niepewności, trochę skrępowania, trochę nieśmiałości... pierwsze koty za płoty.

Wpadła mu jednak w oko. nieśmiałe spojrzenie, zgrabna nóżka... mmm od razu nabrał ochoty na przyjrzenie się jej z bardzo bliska... ale jeszcze nie czas, jeszcze nie teraz, niech się dzieje, co chce, ale w swoim tempie, naturalnie, bez pośpiechu. Obeszli niemal cały park rozmawiając. "Głupiutka blondyneczka" okazała się nad wyraz pociągającą i inteligentną kobietą. Brzuszysko także wydawało się już nie takie straszne. 

Spotkają się ponownie? Znów spacer? Czy może już coś więcej?