Czasy takie nastały, że większość intrygujących znajomości rodzi się w sieci. On... zapracowany wzorowy mąż i ojciec. Ona... zapracowana wzorowa żona i matka. Jeden z wielu portali gdzie lans miesza się z koloryzowaniem rzeczywistości, budowaniem własnego ego, próżnością i narcyzmem. Ot... niewinna wymiana zdań dwojga osób szukających wrażeń. Czego im brakuje? W zasadzie niczego. Szczęśliwa rodzina... pieniądze... tylko.... ten dreszcz... ten błysk....
Od słowa do słowa... on... zdecydowanie nastawiony na osobistą weryfikację, ona... niepewna, ale się zgadza. Umawiają się. Ona każe mu czekać w umówionym miejscu i ocenia z bezpiecznej odległości, siedząc wygodnie w samochodzie. Czy podejdzie? Coś każe jej podejść, pomimo, iż nie specjalnie przepada za panami z lekkim brzuszkiem. Zdecydowanie bardziej wolałaby kaloryfer. Cóż... nie można mieć wszystkiego. Coś jednak sprawiło, że wysiadła z samochodu i z niewinnym uśmieszkiem podeszła mówiąc: "Ania nie przyjdzie". Do tej pory przedstawiała się jako Ania. Zdjęcia na portalu także były zapożyczone. Acz... jakiegoś drobnego podobieństwa można było się dopatrzeć.
Pierwsze spojrzenie, buziak w policzek... głosik dziewczynki niczym słodkiej, głupiutkiej blondyneczki (acz jest brunetką) uwodził Go niewinnie. Spacerek po parku, trochę śmiechu, trochę niepewności, trochę skrępowania, trochę nieśmiałości... pierwsze koty za płoty.
Wpadła mu jednak w oko. nieśmiałe spojrzenie, zgrabna nóżka... mmm od razu nabrał ochoty na przyjrzenie się jej z bardzo bliska... ale jeszcze nie czas, jeszcze nie teraz, niech się dzieje, co chce, ale w swoim tempie, naturalnie, bez pośpiechu. Obeszli niemal cały park rozmawiając. "Głupiutka blondyneczka" okazała się nad wyraz pociągającą i inteligentną kobietą. Brzuszysko także wydawało się już nie takie straszne.
Spotkają się ponownie? Znów spacer? Czy może już coś więcej?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz